wtorek, 23 grudnia 2014

O SAMOTNOŚCI W SZKOLE

      Kolejny raz udajesz, że jesteś chora. Twoja mama myśli, że jesteś dziwnym przypadkiem. Już 6 raz w tym miesiącu dostajesz gorączki. A może raczej twój termometr, który jest w herbacie. Mama, chce Cię zabrać do lekarza, ale ty mówisz, że go nie lubisz; "on jest niemiły, po za tym płacimy za leki, które i tak mi nie pomagają"- zgoda, nie chcesz to nie... Robisz wszystko, żeby się nie wydało, że udajesz... nie ty robisz wszystko, żeby się nie wydało się, że jesteś nielubiana. Sprawa z chorobą zostaje jakoś zapomniana. Jednak ty ciągle myślisz jak ominąć tą cholerną szkołę.
      Twoi rodzice stwierdzili, że już wyzdrowiałaś- czas iść do szkoły. Ty, na samą myśl o niej drętwiejesz i zanosi Ci się na wymioty. Kurczę, gdybym miała fajnych rodziców, nie byłoby żadnych problemów. Kurczę, a może zaśpię? Och nie... przecież Oni mnie budzą. Nienawidzę ich, za bardzo się troszczą! Nienawidzę wszystkich. -Tak się w tym gubisz, że masz zamiar się pociąć. A przecież wystarczyłoby z nimi porozmawiać. "Nie chcę ich męczyć"- Jesteś ich córką; na pewno ich nie męczysz. Czego się boisz? Tego, że odkryją prawdę? Wiem, to trudne wyznać swoją; nazwijmy- "porażkę", ale zamęczysz się tak kłamiąc. Do tego, skazujesz też swoich rodziców na niepokój. Uwierz mi, gdybyś im powiedziała, zniknąłby cały twój krzyż. Tak, chociaż dalej jesteś samotna, to już nie przejmowałabyś się tym; tak bardzo. 
      No i w końcu nastał ten czas. W drodze do szkoły, zastanawiasz się, czy nie uciec. Na szczęście decydujesz się, że do niej wejdziesz. "Jakoś to przeżyję" Jesteś już przed bramą. Na ławce siedzi grupka najbardziej lubianych dziewczyn w szkole. Myślisz: "Gdybym ja taka była..", "Gdybym miała odwagę, to bym do nich podeszła.. A nie to na nic, nie polubiły by mnie", "Zawsze byłam nielubiana, ale gdybym była bardziej wyraźna.." I ciągle te 'gdyby', gdyby to, gdyby tamto..







      Wchodzisz do szkoły. Nikt Cię nie wita. Czujesz się no taka...hmm.- niepotrzebna? Idziesz przez korytarz nie widzisz nawet jednej osoby z którą mogłabyś się przywitać. Dookoła: "Siema, No eelooo..!" Do tego właśnie wypadają Ci z plecaka wszystkie książki. Myślisz że jesteś do niczego. Czerwienisz się. Czujesz jakby wszyscy patrzyli się na Ciebie z pogardą. Czujesz jakby myśleli "sierota". Ale tak na prawdę to większość myśli: "Pomógłbym jej, ale poradzi sobie" [poradzi sobie- nie mam odwagi, żeby do niej podejść i jej pomóc]. Znalazło się przy tym 'wypadku' pięć dziewczyn z twojej klasy, których nienawidzisz. Dwie z nich śmieją się szczerze, ale trzy myślą, że tak nie chcą. Myślą: "Jesteś całkiem spoko".






     Wchodzisz na lekcje i cały czas myślisz, że jesteś do niczego. Spóźnia się jedna z 'gwiazdek'. Ta, której zazdrościsz wszystkiego. Potrafi być chamska, ale tak na prawdę, to nie masz nic do niej. Bujają się w niej wszyscy chłopcy. Drepcząc do swojej ławki, zahacza się jej torebka. Nagle upada, a wszystkie jej książki znajdują się na ziemi. Podbiega troje chłopców, natychmiast jej pomagając. Ty się lekko podśmiewasz Jednak siedząc dłużej, dalej myślisz, że jest idealna. Na prawdę?  Przecież zrobiła to samo co ty. To, że ty to zrobiłaś nie oznacza, że to jest złe. To, że ona to zrobiła, nie oznacza, że to jest dobre. Jak lubiana osoba się zaśmieje na cmentarzu, to oznacza to, że ty też powinnaś się zaśmiać? Uważaj na takie myślenie.
       Dobra-lekcja to lekcja. Możesz z nikim nie rozmawiać. Nauczyciele tego oczekują i to Ci pasuje. Cieszysz się, że nie musisz się starać. Po prostu masz spokój. Ale co z przerwą?- te są najgorsze... Brzęczy dzwonek. "Tylko nie to..". Zaczyna się. Siedzisz sama. "Na początku mnie nie polubili- to teraz nie ma szans." Nagle podchodzi dziewczyna z twojej klasy. Ty w duchu skaczesz z radości. Próbujesz wymyślić jakiś fajny tekst. Choć ona spytała tylko o godzinę. Teraz czas- chcesz się przypodobać. No właśnie; zrozum- oni Cię nie szanują właśnie dlatego, że wszystko chciałabyś na siłę. Bądź sobą. Uwierz mi- źle się będziesz czuła wiecznie udając. Taka nieswoja, podległa.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz